Odmawiam


Odpowiedzialna konsumpcja, Zero waste / czwartek, Maj 9th, 2019

Cześć

W tym tekście wracam do odwróconej piramidy zero waste, a konkretnie do stojącego na jej czele “Refuse” czyli “odmawiaj”. Chciałabym przyjrzeć się temu ile jesteśmy w stanie sobie odmówić, gdzie kończy się potrzeba, a zaczyna chęć posiadania i gdzie są granice odmawiania sobie.

Nie, dziękuję.

Główne założenie “Refuse” jest takie abyśmy odmawiali przyjmowania rzeczy, które nie są nam potrzebne, a zwłaszcza tych, które są jednorazowego użytku. Nie bierzemy podanej jednorazówki, bo mamy własne woreczki i torbę na zakupy, nie przyjmujemy ulotki na ulicy, na którą nawet nie rzucimy okiem, zaznaczamy w restauracji, że nie życzymy sobie plastikowej słomki do napoju, na skrzynce pocztowej naklejamy informację, aby nie wrzucano nam gazetek promocyjnych. Ot, małe gesty, dzięki którym eliminujemy trochę śmieci z naszego życia. Choć na pozór są małe, wymagają dużej świadomości, zmian nawyków i refleksu.

Dziś przepuszczę te okazje

Odmawianie ma jednak znacznie większy zasięg jeśli uświadomimy sobie, że odmowa jest elementem świadomej konsumpcji. Z takim podejściem mamy znacznie większe szanse nie nabrać się na wszelkiego rodzaju promocje, które zachęcają nas do kupna większej ilości produktów lub rzeczy, których nie zamierzaliśmy kupować i nie wiedzieliśmy nawet, że ich “potrzebujemy”. Gdy wychodzimy ze sklepu z trzema ogórkami zamiast z jednym, bo przy zakupie dwóch trzeci był gratis, to znaczy, że daliśmy złapać się na haczyk (chyba, że akurat mamy 100% pewność zjedzenia wszystkich ogórków). W supermarkecie rzuciła nam się w oczy niebywała okazja na kupno maszyny do pieczenia chleba, więc kupujemy, bo marzą nam się piękne bochenki, które pokazywać będziemy na instagramie. W centrum handlowym szukaliśmy spodni, ale wyszliśmy dodatkowo z przecenionym swetrem i koszulą, bo szkoda nie kupić. Ogórków prawdopodobnie nie zdążymy zjeść zanim się nie zepsują, chleba odechce nam się wypiekać po miesiącu, a sweter z przeceny być może  zmechaci się po pierwszym praniu. To oznacza, że skorzystaliśmy z “niepowtarzalnych” ofert przy okazji marnując jedzenie, nabierając się na plany wypiekania chleba po to, żeby sprzęt wcisnąć głęboko do szafy i rozczarowując się po raz kolejny na jakości ubrań. Gdy podchodzimy świadomie do swoich zakupów odmawianie promocjom, przecenom jest dużym krokiem w stronę ograniczania śmieci. Nie chcę przez to powiedzieć, żeby nie korzystać z ofert promocyjnych, chodzi o to, aby robić to z głową, mieć świadomość, że za niską ceną stoi cel sprzedaży, być może chowa się tam też czyjaś słabo opłacona praca (jeśli nie wyzysk) i koszt jaki ponosi Ziemia za kolejny wyprodukowany przedmiot. Za każdym razem gdy korci nas kupno czegoś nowego warto się zastanowić, najlepiej w domu, w spokoju, gdy trochę ochłoniemy z szału zakupowego, czy tego nam rzeczywiście potrzeba. Zadanie sobie pytań o potrzeby jest najistotniejsze przy podejmowaniu decyzji.

Nie potrzebuję. Odmawiam sobie.

Jeśli pociągniemy temat dalej prawdopodobnie dojdziemy do wniosku, że  odmawiać możemy też samym sobie. Zero waste to prosta droga do odpowiedzialnej, ograniczonej konsumpcji, czasami do minimalizmu (jeśli nie do gadżeciarstwa, bo też tak bywa- ale to temat na inny wpis). Im dalej w las tym więcej drzew, czyli coraz częściej zadajemy sobie pytania o własne potrzeby, odróżniamy je od zachcianek i od manipulacji konsumpcyjnej na jaką jesteśmy wystawieni każdego dnia włączając telewizor, odwiedzając media społecznościowe czy chodzą po centrum handlowym. Płynące do nas zewsząd komunikaty mają na celu przekonać nas, że od posiadania tego i owego zależy nasze dobre samopoczucie, prestiż i poziom życia. Kiedy w cudowny sposób zdołamy się uodpornić na tego rodzaju przekazy, możemy rozmawiać  ze sobą rzeczowo odnośnie naszych realnych potrzeb. A najlepszym sposobem na złapanie przeciwciał antykonsumpcyjnych jest uświadomienie sobie w jakim stanie znajduje się planeta, na której żyjemy i jak bardzo negatywny wpływ ma na nią nasza niepohamowana konsumpcja właśnie. Z takim nastawieniem w wielu naszych “potrzebach” odkryjemy tylko chęci i ochoty na posiadanie różnych rzeczy. I to od nas będzie zależało na jak ważne ocenimy owe konsumpcyjne zachcianki. Pewnie nie raz ulegniemy sobie samym i zdecydujemy się na zakupy, ale mając świadomość, że gdzieś tam ważą się losy Ziemi, z pewnością coraz częściej będziemy w stanie sobie odmówić.

Potrzeba vs ochota

Temat, który dziś poruszam jest dość personalny, nie da się go zamknąć w sztywne ramy. To co dla jednych jest potrzebą dla innych będzie zawsze czymś zbędnym. Nie chodzi o to, aby skakać sobie do gardeł i wytykać palcami, że ja robię więcej, bo potrzeby zawsze można podważyć. Weźmy takie szklanki, przecież da się pić ze słoika, a jednak większość z nas posiada je w domu. To, że ja tej wiosny postanowiłam przechodzić w adidasach i nie kupować innych butów, to mój osobisty wybór i warunki, które mi na to pozwoliły. Kto inny nowych butów potrzebował do pracy, kolejna osoba kupiła nową parę, żeby pasowały do torebki i to wszystko trzeba umieć rozróżnić. Gdzie jest więc ta granica między potrzebą, a rzeczą zbędną ? U każdego gdzie indziej. A to o co mi chodzi, to zaproszenie każdego czytelnika do przyjrzenia się swojemu życiu konsumpcyjnemu, wzięcia w nim pod uwagę naszej wyczerpanej planety i spróbowania odmawiania sobie. W rozprawieniu się z potrzebami i podjmowaniu decyzji o kupnie lub jego braku może pomóc  kilka pytań:

  • czy tego potrzebuje,
  • dlaczego chcę to kupić,
  • jak często będę tego używać,
  • czy nie mam czegoś podobnego,
  • czy przedmiot, który już posiadam nie spełnia dobrze tej samej funkcji,
  • co się stanie gdy tego nie kupię
  • jaki wpływ na planetę może mieć mój zakup itd…

Pamiętajmy, aby odpowiadać sobie szczerze na pytania. Tego typu ćwiczenia pozwalają nam świadomie decydować o tym co nabywamy, bez presji ze świata zewnętrznego. Oczywiście odmawianie sobie w sytuacji gdy do tej pory kupowaliśmy dużo może być źle przyjęte przez otoczenie, nagle zaczynamy odstawać, nie pasujemy. Tym bardziej życzę dużo samozaparcia i powodzenia.

A co z granicami odmawiania sobie ? Myślę, że granice zaczynają się przede wszystkim tam gdzie rozchodzi się o nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Ale istotne jest również dobre samopoczucie psychiczne oraz osobisty i rodzinny komfort.

Nie chodzi o to, żeby się umartwiać i nie kupować tego co nam się podoba, fajnie jest to robić z głową i zdać sobie sprawę, że wielu rzeczy po prostu nie potrzebujemy.

Salut