Zabawki inaczej


Odpowiedzialna konsumpcja, Zero waste / wtorek, Maj 28th, 2019

Cześć

Decydując się na życie w duchu less waste wprowadzamy stopniowo zmiany w życiu, tak aby nasz negatywny wpływ na ekosystem zmalał do możliwego dla nas minimum. Zaczynamy inaczej robić zakupy, wybieramy naturalne opcje kosmetyków, czasami przygotowujemy swoje środki czystości, pijemy kranówkę, niektórzy korzystają  częściej z komunikacji miejskiej lub wskakują na rower zostawiając samochód w garażu. Przyglądając się naszym wyborom konsumpcyjnym, nawykom jesteśmy w stanie ocenić gdzie i w jakim stopniu możemy coś zmienić na korzyść naszej planety.

Zbliżający się Dzień Dziecka, który zapewne napędzi nieco rynek zabawkowy, może być dla nas dobrą okazją, aby zastanowiać się nad bardziej ekologicznymi rozwiązaniami niż ciągłe kupowanie nowych zabawek, których produkcja to czerpanie z surowców naturalnych, zużywanie energii i wody.

Bywa, że pokoje dzieci przeładowanie są zabawkami kupowanymi z każdej okazji i  bez okazji, o istnieniu, których dzieci czasami zapominają. Druga sprawa to plastik, który jest przeważającym tworzywem, z jakiego wykonane są zabawki. Jeśli nasze wybory padają w dodatku na zabawki słabej jakości, tym szybciej stają się one plastikowym odpadem. Kupujemy zabawki bo są ładne, bo ta piłka jest duża, ta mała, a tamte w kropki, a nasze dzieci wszystkich potrzebują, kupujemy, bo dzieci chcą, bo idziemy w odwiedziny i wypada, bo w discountcie znaleźliśmy coś czego w pokoju dziecka jeszcze nie ma lub uzupełni jakąś kolekcję.

Drugie życie Lego Friends

A tymczasem pierwszym ekologicznym krokiem jest ograniczanie ilości zabawek i postawienie na ich jakość, zupełnie tak samo jak ograniczanie odzieży w szafach. Jeśli w pokoju naszego dziecka panuje już plastikowa dżungla, przez którą trudno się przedrzeć, warto wypróbować metodę chowania części zabawek, aby przekonać się które są niezbędne i czy rzeczywiście potrzeba ich aż tyle. Prawdopodobnie najtrudniejszym zadaniem jakie stoi przed rodzicami jest wprowadzanie zmian, które mogą absolutnie nie spodobać się dzieciakom przyzwyczajonym do ciągłego otrzymywania zabawek. Dlatego jeśli przy okazji limitowania śmieci w naszym domu nie udało się nam jeszcze wyjaśnić maluchom lub starszakom czym jest zero waste i po co te wszystkie zmiany, może to być najwyższy czas na zerowaste’ową pogadankę. Wbrew naszym obawom może się zresztą okazać, że dzieci lepiej poczują się w minimalistycznej przestrzeni z niewielką ilością ulubionych zabawek. Odkąd pamiętam w pokoju mojej córki panował raczej minimalizm. Mimo, że czasami zdawało mi się, że powinnam coś kupić, bo prawie „wszystkie dzieci to mają”, okazywało się, że wcale tak nie jest, że córka rozwija się dobrze, jest zadowolona, posiadanym zabawkom wymyśla nowe funkcje, albo bawi się czymś co zabawką wcale nie jest (czyje dziecko nie bawiło się garnkami, miskami, kamieniami itd.?)

Drugim ekologicznym krokiem jest regularna segregacja zabawek, która pozwoli ocenić co warto zostawić na półce, a czego można się pozbyć. Jest to istotne pod względem niezatrzymywania cennych przedmiotów, które mogłyby komuś służyć. Po pierwsze nie zagracamy przestrzeni upychając gdzie tylko możliwe nadmiaru rzeczy, które utrudniają sprzątanie, a po drugie nie przechowujemy w domu tego co mogłyby być już w obiegu. Przez obieg rozumiem oddanie zabawek rodzinie, znajomym, dzieciom potrzebującym, lub wystawienie ich na sprzedaż. Zatrzymywanie nieużywanych przedmiotów w domu jest tak naprawdę napędzaniem produkcji, bo tego czego nie znajdziemy na rynku z drugiej ręki, będziemy szukać w sklepach. W przypadku naszego zabawkowego minimalizmu jest to dość proste, choć nadal na półkach jest kilka zabawek, które pod względem przeznaczenia mógłby być już u młodszego dziecka, stoją jednak u nas, bo ostateczna decyzja o ich wydaniu lub sprzedaży należy do córki.

Trzeci krok to zakupy na rynku wtórnym. Długo nie zdawałam sobie sprawy  ile niezniszczonych zabawek można kupić na wyprzedażach garażowych, pchlich targach, na stronach internetowych, a nawet czasami w lumpeksach. Jeśli kupowałam zabawki, zazwyczaj jako prezent, zawsze szukałam nowych, być może fakt prezentu zupełnie kolidował mi z myślą szukania przedmiotów używanych. Tak czy siak, kiedy raz sprawdziłam, że da się inaczej i to działa, nie widzę już konieczności kupowania tylko i wyłącznie zabawek prosto z fabryki. Dla jasności dodam, że mojej córce to odpowiada i nie terroryzuję jej używanymi zabawkami. Kupując zabawki z drugiej ręki wydłużamy im życie, nie znosimy do domu zbędnego plastiku w postaci opakowań, a własnym dzieciakom pokazujemy, że używane nie jest gorsze, za to bardziej przyjazne dla przyrody.

Pamiętajmy, że warto w rodzinie lub w kręgu znajomych przekazywać sobie zabawki gdy nasze dzieci już z nich wyrosną.

Czwartym ekologicznym krokiem jest niekupowanie zabawek na rzecz wypożyczania, pożyczania, wymieniania się nimi. Bardzo bym chciała, aby dzieci otrzymywały prosty przekaz od swoich rodziców, że absolutnie nie trzeba mieć wszystkiego na własność, że jeżeli Józio ma to ty wcale nie musisz też mieć, za to możesz od Józia pożyczyć, jeśli się tylko zgodzi. Jeśli w okolicy nie ma żadnego miejsca gdzie można wypożyczyć gry czy zabawki, można spróbować wymieniać się nimi wśród rodziny, znajomych czy z kolegami ze szkoły. Oczywiście każdego uczestnika wymiany obowiązuje dbałość o pożyczoną rzecz, aby mogła w nienaruszonym stanie wrócić do właściciela. U mnie w domu dochodzi do regularnej wymiany przedmiotami i książkami między córką a synem mojej koleżanki. Wszyscy jesteśmy z tej sytuacji bardzo zadowoleni.

Ostatni piąty ekologiczny krok jaki przychodzi mi do głowy, to dbałość o zabawki, bo im „odpowiedzialniej” są użytkowane, tym dłuższe czeka je życie. Zgadzam się ze zdaniem, że zabawki są własnością dzieci i to one mają prawo o nich decydować, więc jeśli miś straci ucho to nie będzie miał ucha, jeśli lalce zostaną przycięte włosy, to taką będzie miała fryzurę, jeśli klocki zostaną popisane to takie właśnie będą. Mam też świadomość, że dzieci użytkują zabawki na swój sposób, co kończy się czasami kompletnym zniszczeniem przedmiotu. To wszystko wpisane jest w dziecięcą zabawę, eksperymentowanie i fantazję. Nie zgadzam się jednak z notorycznym niszczeniem zabawek w imię rozwoju i wolności dziecka i ciągłe zastępowanie zepsutych rzeczy nowymi. Naszej planety na to nie stać. Od samego początku uczę córkę poszanowania dla przedmiotów, w tym własnych zabawek. To są proste komunikaty o tym, że popsute nie zawsze da się naprawić, więc staje się śmieciem, że prawdopodobnie nie będziemy wymieniać na nowe, że zniszczone nikomu innemu już nie posłuży. Może dla niektórych to wojskowe przekazy, dla mnie są nauką konsekwencji działań i ekopostawy.

Tak naprawdę to od nas, dorosłych zależy czym bawią się nasze dzieci, to my kreujemy ich potrzebę posiadania i nabywania. Od nas zależy jakie pokażemy im możliwości, do czego przyzwyczaimy. Odpowiedzialne podejście do zabawek, to nie tylko dbanie o tu i teraz, to również nauka nieuzależniania się od posiadania, nauka bycia odpowiedzialnym konsumentem. Nie zapominajmy, że nasze dzieci od najmłodszych lat, a nawet miesięcy są konsumentami i to na nas ciąży odpowiedzialność nauczenia ich odpowiedzialnej konsumpcji.

Salut